Sędzia jako obywatel - komunikacja, edukacja, zaniedbania z przeszłości, strategia na przyszłość

Dodano 20.10.2019

 

I Panel dyskusyjny Sędziów Łódzkich, Smardzewice 4 października 2019 r.

 

Po referatach zaproszonych gości: Pani profesor Anny Rakowskiej-Treli, Pana Profesora – Sędziego TK - Marka Zubika i SSN Michała Laskowskiego, w pierwszym dniu spotkania w Smardzewicach, zaplanowaliśmy panel dyskusyjny pt. „Sędzia jako obywatel”. Publiczność okazała się bardzo aktywna, za co serdecznie dziękujemy. Wątkami przewodnimi okazały się: komunikacja, edukacja, zaniedbania z przeszłości, strategia na przyszłość. Poniżej najważniejsze tezy z poszczególnych wystąpień:

 

G.G.: Na początku 2015 r. mówiliśmy językiem spokojnym, stonowanym, unikaliśmy ostrych sformułowań. Efekt jest taki jaki mamy.  Stara szkoła, o której mówił Pan Sędzia Laskowski, która nakazała nam zamknąć się w wieży z kości słoniowej i być daleko od społeczeństwa spowodowała, że społeczeństwo uwierzyło, że jesteśmy złodziejami kiełbasy, pendrivów czy 50 zł. Dobrze, że ten język teraz się zmienił. Podstawowy problem to brak platformy do wymiany poglądów ze społeczeństwem. Powinniśmy próbować wychodzić do kręgów dziennikarzy i do środowiska akademickiego. Mamy wśród sędziów doktorów i doktorów habilitowanych. Nie ma jednak zbyt dużo spotkań z sędziami na uczelniach. Ten kierunek to chyba dobra droga.

 

M.L.: Otwarcie na media, na komunikację ze społeczeństwem - rzeczywiście w poprzednich latach czy dekadach wszyscy to zaniedbaliśmy. Teraz to się zmienia. Sędziowie występują w programach telewizyjnych, ale też biorą udział w edukacji w szkołach, organizują dni otwarte w sądach, kręcą filmiki edukacyjne. To dodaje nam autorytetu, wiarygodności. Pokazuje, że jesteśmy normalnymi ludźmi, że się zmagamy z różnymi problemami organizacyjnymi, uświadamia na czym polega nasza praca. To jest wartość. Po tych ponurych czasach dla praworządności zostanie pewna wartość  w postaci zmiany poglądów. Dzisiaj jesteśmy w dużej części przekonani do tej komunikacji, do akcji edukacyjnych, są organizowane rozprawy pokazowe, sędziowie biorą udział w festiwalach. Trzeba to robić, trzeba próbować docierać do ludzi, nie tylko poprzez pisanie artykułów. Należy też myśleć o komunikacji ze społeczeństwem na sali sądowej. Bo przecież komunikacja to nie tylko wymiar medialny, to także to jak się zwracamy do ludzi, czy mówimy zrozumiale. Sędzia, który jest tylko arbitrem – władcą rozstrzygającym spory - to jest XIX-wieczny model sądownictwa. Współcześnie w wielu krajach w sprawach rodzinnych, cywilnych, gospodarczych sędzia ma być rodzajem partnera czy mediatora, który pomaga rozwiązać problem. Określa, gdzie prawo wyznacza granice i razem ze stronami poszukuje rozwiązania. To jest model dużo lepszy niż władcza decyzja sądu.

 

A.R.-T.: W szkołach nie uczy się podstaw systemu prawnego, a to jest wielka szkoda. Akcji edukacyjnych jest coraz więcej: tydzień konstytucyjny, akcje stowarzyszeń sędziowskich, ale ciągle jeszcze za mało. Dobrze by było te akcje zinstytucjonalizować, aby zaszczepić w dzieciach i młodzieży gen ciekawości systemu prawnego. To jest wiedza coraz bardziej potrzebna na co dzień, prawo cywilne, rodzinne, konsumentów.

 

J.P.: Wszyscy mówimy o tym co jest dzisiaj, ale czy zastanawiamy się skąd to się wzięło. Ja pamiętam jeszcze Łódź 1981 roku, strajk studentów na wydziale prawa. Byliśmy z różnych środowisk, ale później gdy skończyliśmy studia i aplikacje nie przypominam sobie podziałów w składzie sędziowskim. Dlatego także dzisiaj powinniśmy dalej robić swoje, umacniać praworządność, umacniać wiedzę o prawie. Za to nikt nam nie zrobi zarzutu.

 

M.L.: Pytanie skąd się wzięło to co jest dzisiaj, to też pytanie o nasze winy. Różne pomysły padają na podatny grunt. Znaczna część społeczeństwa jest niezainteresowana albo popiera pomysł wymiany sędziów, wymiany elit. Jakaś niechęć wobec sędziów w części społeczeństwa jest i ten mechanizm został wykorzystany.

 

U.J.-P.: Ponosimy jako sędziowie konsekwencje przemian demokratycznych. Kiedyś sędziów była połowa tego co dzisiaj, a i kognicja sądów znacząco mniejsza. W ramach przemian demokratycznych zaczęto zwiększać dostęp do sądów. Kognicję sądów poszerzano o wiele bardziej niż obsadę stanu sędziowskiego. Zaległości nas zalały. Nie możemy się bronić, że dużo pracujemy, bo zaległości i tak ciągle są i będą, chyba że część spraw z sądów zostanie przekazana do innych organów.

 

T.K.: Zaufanie do sądów w starej Unii Europejskiej, poza Hiszpanią, jest dużo wyższe niż w krajach postkomunistycznych, gdzie cały czas jest problem braku zaufania instytucjonalnego oraz problem zarzutów o postkomunizm.

 

I.K.: Trzeba postawić pytanie skąd wzięli się w naszym środowisku ludzie, którzy dali się kupić. Szybki, bezpośredni awans z sądu rejonowego do apelacyjnego czy Sądu Najwyższego to coś wcześniej niespotykanego. Z okazji skorzystali nie tylko sędziowie. Pojawiło się wielu profesorów czy lekarzy gotowych głosić poglądy na polityczne zamówienie. Zawsze na 10 000 osób znajdzie się grupa, która będzie chciała swoje 5 minut wykorzystać. Przy okazji zmian ustrojowych wierzono, że w każdej sprawie tylko sąd zapewni przestrzeganie praw obywatelskich. Dlatego liczba sędziów gwałtownie wzrosła i osłabiony został mechanizm wyboru na sędziego. Pojawiły się osoby, które nie powinny być w ogóle sędziami. Często też wcześniej czuły się niedocenione. Nasze winy to także podział, który wytworzył się między sędziami tzw. pałacowymi i resztą. Plus obecnych czasów jest taki, że wszyscy poczuliśmy się sędziami bez względu na sąd,  w którym pracujemy i funkcję, którą pełnimy.

Trzeba też postawić pytanie, co się mówi studentom, którzy przecież widzą co można zrobić z Konstytucją, co ona jest warta. Pytanie czy to młode pokolenie nie będzie chciało iść tą samą drogą. Trzeba zastanowić się jak wrócić do akceptowalnego poziomu kultury prawnej. To jest pytanie otwarte. Nic nie będzie już takie jak wcześniej. Trudno będzie powrócić do zasady, że zapisy Konstytucji są nienaruszalne. Naprawić wszystko przy pomocy młotka jest niebezpieczne, ale rozkładanie tego na 10-lecia, utrwali mechanizmy asekuranctwa i oportunizmu. Dla sędziego zawsze jest najważniejsze, aby orzekał zgodnie z zasadami, standardami, Konstytucją, ustawami itp. Dlatego zawsze jest na pierwszej linii frontu. Zmiana nie będzie prosta i szybka, ale przestrzegam też przed rozkładaniem tego na lata.

 

M.Z.: Zmiany społeczne i ekonomiczne wywołały kryzys sprawiedliwości proceduralnej. Demokracja chłodna, bez emocji okazała się nie do zaakceptowania, bo człowiek ma naturę emocjonalną. Zaś w ramach procedur prawnych potrzebna jest powściągliwość i tu się pojawia dysonans. Jest jeszcze parę innych paradoksów. Polityk gra innymi kartami niż prawnik, który wykonuje zawód stricte  prawniczy. Polityk potrzebuje zdobyć większość, interesują go głosy, a nie prawo czy tekst Konstytucji. Gdy zdobywa władzę, chce ją utrzymać. Jeżeli widzi efekt, będzie gotowy posunąć się dalej w imię jeszcze większej władzy. Natura władzy nie zmieniła się do czasów Machiavellego. Mechanizmy przez niego opisane odzwierciedlają naturę ludzką i są instrukcją jak zdobyć władzę. Tam jest taka wskazówka: jak zdobędziesz nowe terytorium masz dwa wyjścia: albo wybić wszystkich albo wymienić im elity. Z tego jest wniosek dla sędziów, dla prawników: nie ma skutecznego systemu demokratycznego bez aktywnie funkcjonujących demokratów, także zwykłych ludzi, którzy muszą być przekonani o znaczeniu swojej obywatelskości. Bez nich nie da się utrzymać systemu demokratycznego. A i dyktator potrzebuje prawnika, żeby mu uzasadnił dlaczego rządzi. I zawsze znajdzie!

Jak to zmienić? Generacja to 20 lat, dlatego zmiana generacyjna jest długa i niesatysfakcjonująca. Moja obserwacja z uczelni, to że młode pokolenie zostało porzucone przez starszych, często są po prostu niewychowani. Starszemu pokoleniu profesorów byłoby trudno funkcjonować dzisiaj na wydziale prawa. Nowe pokolenie studentów jest bardzo roszczeniowe. Oni są przekonani, że im się należy. Może zmiany cywilizacyjne poszły za daleko albo byliśmy za bardzo zajęci przebudową gospodarczą. Państwo trzeba było tworzyć od zera. Dzisiaj nie ma społeczeństwa, które było 30 lat temu. Dzisiaj mamy społeczeństwo internetowe, ekshibicjonistyczne, bez poczucia wstydu. Edukacja prawnicza to świadomy obywatel odpowiedzialny za państwo. Krzywa Gaussa pokazuje, że najbardziej aktywnych jest do 20%. To oni są motorami zmian gospodarczych i cywilizacyjnych. Muszą być przeświadczeni, że są elitą, ale w takim rozumieniu, że są odpowiedzialni na resztę. Oni narzucają wzorce. Uniwersytet otwiera się na współpracę z licealistami, ale to jest niewielka cząstka potrzeb.

Destrukcyjny jest jeszcze jeden element – porównanie badania zaufania z 2016 i 2018 roku pokazuje, że zaufanie do sądów spada z 45% do 33 % (z kolei brak zaufania rośnie z 42 % do 50%), a do parlamentu i partii politycznych zaufanie rośnie z 20-23% do 30-34% do (brak zaufania spada z 54 % do 53% i z 65% do 63%). Widać zatem gdzie doszło do przesunięcia. Politykom udało się  w ramach bieżącej walki o utrzymanie i zdobycie władzy przenieść niechęć społeczeństwa na grupę, którą sobie upatrzyli, w tym wypadku prawniczą i sędziowską. To jest najpoważniejsze wyzwanie na dzisiaj. Służba prawnicza to maksymalne przybliżenie do prawdy. Możesz być lepszym lub gorszym fachowcem od egzegezy tekstu, ale nie można fałszować rzeczywistości. Trzeba inwestować w edukację, ale efekt jest zawsze odłożony w czasie.

 

J.T.: Proponuję spojrzenie historyczne. Przypomnijmy sobie piękne czasy rycerskie, turnieje, uwielbienie kobiet, zbroje. Te czasy minęły, gdy wymyślono kusze, które obsłużył niepiśmienny kmieć. Jesteśmy w tym samym miejscu. Zasady, o których mówimy są niezrozumiale dla odbiorcy, których tych zasad nie zna. Dlatego wysiłek idzie na marne. Trzeba więc znaleźć taki sposób komunikacji, który będzie zrozumiały. Dzisiaj imprezę w intrenecie na 12 000 osób można zorganizować w 12 minut, a my jesteśmy dogmatyczni i nie mamy pomysłu na komunikację z tą częścią społeczeństwa, która nas nie słucha.

 

K.S.: Edukacja prawnicza to 20 lat naszych zaniedbań. Trzeba otwierać sądy na dzieci i młodzież. Nie raz na rok, ale raz w miesiącu czy nawet raz na dwa tygodnie. Gdy młodzież mnie pyta ile zarabiam, opowiadam jak do tego doszłam, a oni uznają, że się nie opłaca. Pokazuję im gabinety sędziowskie, wszędzie zalegające akta. To robi wrażenie. Efekt oczywiście nie będzie szybko, ale będzie.

 

M. K.: Trzeba postawić pytanie czego nie zrobiliśmy. Musimy się komunikować ze społeczeństwem, choć nie do końca wiemy jak. Jednak przez lata nie eliminowaliśmy złych sędziów. Udawaliśmy, że ich nie ma, że to nie nasza sprawa co dzieje się na sali obok. Trzeba zacząć dyskusję czego jeszcze nie robiliśmy. A co możemy jeszcze zrobić? Niech każdy rozejrzy się wokół siebie. Mogę uczyć dzieci, mogę pomagać sędziom z problemami dyscyplinarnymi, mogę wydać dobre orzeczenie, napisać dobre uzasadnienie itd.

 

A.T.: Możemy dać się poznać najbliższemu otoczeniu jako dobrzy sąsiedzi. Zaangażować się w środowisku lokalnym, pokazać, że jesteśmy jako ludzie porządni i normalni, chociaż jesteśmy sędziami.

 

T.K. Poczucie winy w sędziach jest nieuzasadnione. Oczywiście są przypadki złych zachowań, ale ja nie spotkałem sędziego, który ucieka od pracy. Brak komunikacji, o której mówimy to nie niechęć, ale często ogrom pracy. W sądach rejonowych mamy po 400 a nawet 700 spraw w referatach, a przecież w większości mamy rodziny, którym też musimy poświęcać czas.  Pracujemy w poczuciu odpowiedzialności. Nasze poświęcenie nie jest przeciwko, tylko dla społeczeństwa. Dzisiaj każda publiczna wypowiedź sędziego ma charakter polityczny, nie dlatego, że sędzia jest politykiem, ale dlatego że dzisiaj polityka wkracza w każdą dziedzinę życia, a my musimy bronić wartości. Trzeba też być przygotowanym, że mogą przyjść czasy jeszcze trudniejsze.

 

E.M.: Sędziowie Łódzcy, choć mamy stronę internetową, to struktura nieformalna, dlatego trudno jest nam samodzielnie podejmować różne działania organizacyjne jak np. dzisiejsze szkolenie. Problemem jest też mała liczba osób czynnie zaangażowanych. Dlatego apeluję: bądźcie aktywni, a dodatkowo zapisujcie się do stowarzyszeń, bo w ich ramach więcej możemy zrobić. Brak dobrych relacji z prezesami sądów to również problem, także przy okazji działalności edukacyjnej. Dostęp do sądu jako budynku czy instytucji nie jest już taki łatwy, do tego inaczej możemy sobie wyobrażać edukację, zwłaszcza tą o Konstytucji. Dlatego trzeba się stowarzyszać. Doświadczenie historyczne – choćby Solidarności - uczy, że razem można zdziałać więcej niż osobno. Dotyczy to także współpracy z adwokatami, czy radcami prawnymi. Razem jesteśmy silniejsi.

 

S.N. Z zewnątrz wydaje się, że środowisko łódzkie jest zintegrowane, nie ma takich podziałów jak w niektórych innych okręgach miedzy sądami rejonowymi i okręgowymi. Brawo Łódź!

 

A.N.-B. W 2017 r. przed zmianami wybraliśmy Forum Współpracy Sędziów, które miało być naszym wspólnym głosem. Dzisiaj na stronie internetowej zarejestrowanych jest 162 członków, ale aktywnych jest niewielu i tylko wtedy gdy coś się dzieje. Działają prezydium i zespół interwencyjny. Jednak ustalone kadencje już się skończyły i coś trzeba z tym zrobić. A z działań edukacyjnych, chcę się pochwalić, że w Słupsku działa kafejka prawna, która tworzą adwokaci, radcowie prawni i sędziowie – około 10 osób. Organizujemy spotkania z osobami rozpoznawalnymi, ale przychodzi więcej prawników niż tzw. suwerena. Wychodzimy też do młodzieży, ale do szkół jest trudno dotrzeć, bo trzeba rozmawiać z dyrektorem lub kuratorem, którzy boją się sędziów w szkołach. Dlatego organizujemy spotkania na zasadzie dobrowolności w ośrodku kultury po godzinach lekcyjnych. Zainteresowanie jest różne, ale jest.

 

Dyskusja była bardzo ciekawa i emocjonująca. Wszystkich wypowiedzi nie sposób przytoczyć. Jednak podsumowując, publiczność i zaproszeni goście byli zgodni: recepta na trudne czasy dla sędziów-obywateli to otworzenie się na komunikację ze społeczeństwem i mediami, systematyczna działalność edukacyjna,  aktywność w samorządzie zawodowym i stowarzyszeniach, solidarność, wytrwałość i cierpliwość.

 

 

 

 

 

Redakcja: Krzysztof Kacprzak, Halina Kierska-Furmańczyk, Ewa Maciejewska, Rafał Maciejewski (admin) i Katarzyna Wesołowska-Zbudniewek

kontakt:   administrator(at)sedziowielodzcy.pl    (w miejsce (at) należy wpisać @)