Prawdy ludowe

Dodano 17.11.2019

 

Znane powiedzenie przestrzega przed kopaniem pod kimś dołków z obawy przed możliwymi osobistymi reperkusjami, o czym boleśnie się teraz przekonują byli już posłowie PiS: prof. K. Pawłowicz i S. Piotrowicz. W ramach przejmowania przez partię rządzącą Sądu Najwyższego, z powodów wyłącznie politycznych, radykalnie obniżono do 65 lat górną granicę wieku, po przekroczeniu której zmuszono część „starych” sędziów SN do przymusowego przejścia w stan spoczynku. Niedawno ostatecznie zanegował to w swoim wyroku Trybunał Sprawiedliwości UE. W owych działaniach ustawodawczych większości parlamentarnej wymienieni posłowie mieli swój aktywny udział, zresztą też w prawnej dewastacji Trybunału Konstytucyjnego. Po informacji o tym, że PiS zgłosi na zwalniające się tam miejsca oboje byłych posłów (oraz prof. E. Chojnę - Duch, będącą zresztą w analogicznej sytuacji) szybko dostrzeżono, że wiek wszystkich kandydatów przekroczył już granicę 65 roku życia.

W art. 194 ust. 1 Konstytucji RP teoretycznie stawia się kandydatowi do Trybunału Konstytucyjnego ledwie jeden warunek formalny: aby wyróżniał się on wiedzą prawniczą. Gdyby jednak uznać ów zapis za normę kompletną, wyszłoby, że mogłaby zostać sędzią TK też np. osoba karana, ubezwłasnowolniona całkowicie, niepełnoletnia albo pozbawiona obywatelstwa polskiego. Pozostałe wymogi mogą (i muszą) wynikać zatem z ustawy, tym bardziej, że w art. 197 Konstytucja RP odsyła w zakresie organizacji TK do aktu rangi ustawowej. W tym wypadku nowa ustawa z dnia 30 listopada 2016 r. o statusie sędziów Trybunału Konstytucyjnego zawiera w art. 3 zapis, że „sędzią Trybunału może zostać osoba, która wyróżnia się wiedzą prawniczą oraz spełnia wymagania niezbędne do pełnienia urzędu na stanowisku sędziego Sądu Najwyższego lub sędziego Naczelnego Sądu Administracyjnego”. Brzmi on zatem odmiennie od treści art. 18 uchylonej przez posłów PiS „starej” ustawy o TK z 25 czerwca 2015 r., gdzie mowa była o „posiadaniu kwalifikacji wymaganych do zajmowania stanowiska sędziego Sądu Najwyższego lub Naczelnego Sądu Administracyjnego”. Obecna formuła jest zatem szersza bo nie dotyczy już wyłącznie sfery merytorycznych walorów kandydata i dodatkowo jednoznacznie mówi o wymaganiach do „pełnienia urzędu”.  Skoro nie różnicuje ich wagi, uznać trzeba, że w równym stopniu dotyczy ów zapis wszystkich wynikających z ustawy o Sądzie Najwyższym ograniczeń formalnych kandydatur na sędziów. Z treści art. 30 owej ustawy wynika, że do pełnienia urzędu na stanowisku sędziego Sądu Najwyższego może być powołana osoba, która posiada wyłącznie obywatelstwo polskie, korzysta z pełni praw cywilnych i publicznych, ukończyła wyższe studia prawnicze w Rzeczypospolitej Polskiej i uzyskała tytuł magistra lub zagraniczne studia prawnicze uznane w Rzeczypospolitej Polskiej, ukończyła 40 lat, jest nieskazitelnego charakteru itp. Jednocześnie jasno wskazano, że „sędzia Sądu Najwyższego przechodzi w stan spoczynku z dniem ukończenia 65. roku życia” (art. 37 §1 ustawy). Nie jest zatem dopuszczalne mianowanie sędziego, który ten próg już zdołał przekroczyć, albowiem nie byłoby to już „powołanie do pełnienia urzędu sędziego”, a wyłącznie do stanu spoczynku. Innymi słowy, w nowej ustawie o SN warunkiem do pełnienia urzędu sędziego SN stał się przedział wiekowy od 40 do 65 lat (nie dotyczy on tylko „starych” sędziów, bo powołano ich na wcześniejszych zasadach). Wskazany przepis wyraźnie zatem zawiera dodatkowy, negatywny, wymóg, którym jest przekroczenie górnej granicy wieku (podobnie jak jest nim zresztą też zbyt młody wiek kandydata). Powyższe rozwiązanie odpowiednio stosuje się również w wypadku NSA.

Chociaż w odniesieniu do sędziów TK wprost nie wskazano górnej granicy wiekowej, a stan spoczynku osiągają oni po zakończeniu swojej 9-letniej kadencji, przyjęta w art. 3 ustawy o statusie sędziów Trybunału Konstytucyjnego konstrukcja odesłania wyklucza możliwość powołania do Trybunału Konstytucyjnego takiej osoby, która w chwili ewentualnego powołania ukończyłaby już 65. rok życia. „Dura lex sed lex” - chciałoby się w tym momencie odpowiedzieć wszystkim trzem kandydatom. Ewentualna zmiana tego stanu rzeczy wymaga korekty ustawodawczej wspomnianej normy. Przy tworzeniu przepisów odsyłających warto głęboko przemyśleć treść i zakres odesłania aby końcowy rezultat nie zaskoczył samego autora. Pamiętając zaś o ówczesnym tempie prac legislacyjnych nad poszczególnymi projektami, przepychaniu ich kolanem, braku rzeczywistych konsultacji, głosowania nocą i naruszeniu przy okazji wszelakich standardów parlamentarnych, przychodzą na myśl jeszcze dwa inne powiedzenia ludowe: „co nagle to po diable” i „nie rób drugiemu co Tobie niemiłe”. To drugie też w kontekście pewnych ówczesnych wypowiedzi posłanki K. Pawłowicz, odnoszących się do powodów, dlaczego, jej zdaniem, sędzia SN powinien udać się na emeryturę już po ukończeniu 65 roku życia.

 

SSO Tomasz Krawczyk

rys. Arkadiusz Krupa

 

 

 

 

 

Redakcja: Krzysztof Kacprzak, Halina Kierska-Furmańczyk, Ewa Maciejewska, Rafał Maciejewski (admin) i Katarzyna Wesołowska-Zbudniewek

kontakt:   administrator(at)sedziowielodzcy.pl    (w miejsce (at) należy wpisać @)